Wszystko zaczęło się od koszulki z nadrukiem zakazu brata. Wywiad z Samem Jonesem, właścicielem Weekend Offender

Wszystko zaczęło się od koszulki z nadrukiem zakazu brata. Wywiad z Samem Jonesem, właścicielem Weekend Offender

Po dość długim czasie, zamieszczamy wywiad z jednym z założycieli marki Weekend Offender. Przez złośliwość rzeczy martwych i brak czasu troszkę przedłużyło nam się przepisanie i przetłumaczenie go na polski. Sam Jones zaprosił nas do swojego biura będącego zarazem showroomem WO, które znajduje się w Londynie w tym samym budynku, co sklep. Zapraszamy do lektury.

1964521_10205041478290036_1817495560_n

Dzięki wielkie za zaproszenie. Zaczniemy nieco standardowo. Przybliż nam, kiedy i jak Weekend Offender zaczęło działalność?

Zaczęło się to gdzieś w okolicach 2004 roku. Byłem właścicielem sklepu z ciuchami w okolicach Cardiff. Pewnego dnia po prostu z zajawki zaczęliśmy robić koszulki. Wszystko było związane tylko i wyłącznie z kulturą Football Casuals. Pierwszą koszulką, jaką zrobiliśmy, był zakaz stadionowy mojego brata nadrukowany na t-shircie. Stamtąd też wziął się pomysł na Prison Logo (do HM PRISON SERVICE – przyp. red.). Przez długi czas zajmowaliśmy się hurtową sprzedażą do innych sklepów, jednak z biegiem czasu i wzrostem popularności marki zdecydowaliśmy się na otworzenie naszego własnego sklepu połączonego z showroomem tu w Londynie. Jest to taka swoista baza, gdzie spotykamy się również z partnerami biznesowymi z całej Europy. Otwarcie miało miejsce w 2012 roku.
logo-prison

Skoro zaczęło się od ruchu Casuals, to czy dalej kierujecie swoje produkty głównie do nich czy coś się zmieniło w tej kwestii?

Wszystko zaczęło się od futbolu i na pewno „football lads” będą zawsze naszym głównym targetem, jednak w tym momencie staramy się nie ograniczać. Kierujemy nasze produkty zarówno do nich, jak i do przedstawicieli muzyki acid house, słuchaczy indie, modsów itp. Cały czas się rozrastamy i w związku z tym chcemy docierać do każdej subkultury młodzieżowej, ale także do starszych odbiorców. Zresztą, większe grono odbiorców sprawia, że sprzedajesz więcej ciuchów i oczywiście, co za tym idzie, więcej zarabiasz.

Czy to dlatego używacie dwóch różnych logo? Gołąbka i Prison Logo?

Przestaliśmy używać gołąbka.

Dlaczego przestaliście go używać? Czy dlatego, że bierze się on z tablet extasy?

Rzeczywiście bierze się z tablet. Używamy go już tylko przy papierowych metkach (kółeczko, przez które przechodzi sznurek łączący papierową metkę z ciuchem – przyp. red.). Chociaż przestaliśmy go używać na ubraniach z nieco innych powodów. Na początku uznaliśmy, że będzie się lepiej prezentował na polówkach, t-shirtach czy koszulach. Jednak ludzie zaczęli się gubić i nie rozpoznawali marki, więc uznaliśmy, że najlepiej będzie sprowadzić  wszystko do jednego logo i dlatego jest to już tylko Prison. Jedyne, co jeszcze pojawia się na koszulkach itp., to mała metka z napisem ADMIT NOTHING.

10967697_10205041474489941_551337439_n kopia

A czy archiwa i produkty Massimo Ostiego są dla Was jakąś inspiracją?

Jakąś na pewno, ale staramy się szukać inspiracji wszędzie. Z pewnością nie wzorujemy się na nich cenowo. U nas najdroższa kurtka to jakieś 250 funtów, a u nich sami wiecie. Nasza marka jest póki co o wiele, wiele mniejsza i nie mamy nawet zamiaru z nimi konkurować w tej kwestii. Zresztą nie za bardzo mamy jak, patrząc np. na technologie, jakie są wykorzystywane podczas produkcji ich ciuchów. Sam pamiętam, jak jeden sweter Stone Island musiał mi starczyć na jakies 2-3 sezony, bo nie było mnie stać na kolejny. Wiem, jak to jest być dzieciakiem i nie mieć kasy na ciuchy. Staram się wyjść temu naprzeciw i to nie tylko w Anglii, ale i w Europie. Dlatego wydaje mi się, że również dzięki temu nasza marka zyskała na popularności w ostatnich latach.

W Polsce też jest coraz bardziej popularna.

Tak? W takim razie bardzo mnie to cieszy. Widuję tu czasami chłopaków z Polski. Da się ich poznać, bo są o wiele więksi od tych z innych części Europy (śmiech).

10965527_10205041477210009_1858788795_n kopia
Jeśli chodzi o marki, które bezpośrednio z Wami konkurują, przychodzi nam na myśl Peaceful Hooligan. Co o nich sądzisz?

Znam ich, ale wydaje mi się, że trochę różnimy się działalnością. Oni kierują swoje produkty do ściśle określonego grona, jakim są kibice piłkarscy. Jak już wspomniałem, my staramy się o klientów nie tylko z tego środowiska. Dodatkowo, ich kolekcje są 3-4 razy mniejsze od naszych, jeśli spojrzysz na asortyment i różnorodność.

tumblr_m07caiLgWv1rpd56no1_500

A Casual Connoisseur? Jak doszło do Waszej współpracy?

Poznaliśmy się dzięki wspólnym przyjaciołom na jednej imprezie. Tak naprawdę, ugadaliśmy się przy kielichu. Uznaliśmy, że mamy podobne targety, a na takiej kooperacji możemy skorzystać zarówno my, jak i oni. Usiedliśmy i zaprojektowaliśmy kurtkę, która sprzedała się bardzo dobrze.  Zdobyliśmy kilku ich klientów, którzy wcześniej mogliby się nie zdecydować na nasze ubrania ze względu na to, że jesteśmy masówką, a nie jak CC – niszową marką, której system sprzedaży kompletnie różni się od naszego. Zresztą zadziałało to w obie strony, bo o nich też usłyszało więcej osób. Podobnie wyglądała nasza kooperacja z berlińczykami z Dreierhopp. Szykujemy się do kolejnej współpracy z CC, więc miejcie oczy i uszy szeroko otwarte.

Jaki wpływ na Wasz biznes mają social media?

Ogromny. W dzisiejszych czasach nie da się już prowadzić działalności, szczególnie takiej jak nasza, bez korzystania z Facebooka czy Instagrama. Kiedy miałem swój pierwszy sklep nie było Internetu i każdy musiał przyjść osobiście, żeby coś kupić. Teraz wrzucamy coś na Facebooka czy Instagram, a ludzie z całego świata mogą jak po nitce do kłębka dostać się do naszego sklepu i kupić  online, co również zwiększa nam obroty. Zatrudniamy osobę zajmującą się naszymi profilami na serwisach społecznościowych, ale staramy się również sami odpowiadać na wiadomości czy wrzucać jakieś zdjęcia. Zresztą w naszym sklepie pojawiają się ludzie z całej Europy – Szwedzi, Włosi, Portugalczycy czy chłopaki od Was, jak już wspomniałem. Myślę, że spora w tym zasługa właśnie social media.

Chyba po części także celebrytów? Na marginesie, całkiem zacne grono pokazało się w Waszych ciuchach.

Tak, tak to chyba też. Trochę się ich nazbierało. Mike Skinner, Danny Dyer, Jake Bugg. Nawet Samuel L. Jackson. Liam Gallagher osobiście przyszedł na zakupy przed swoim koncertem w Londynie. Wystąpił później w kurtce, którą u nas nabył.

tumblr_m6yx75J4mL1rxp530o1_500
Cofnijmy się jeszcze trochę w przeszłość. Jeśli chodzi o nas, to zamiłowanie do kultury Casual wzięło się bezpośrednio z futbolu i całej jego otoczki. Sam wspomniałeś, że taki był początek marki. Może przybliżysz nam, jak sam zostałeś jednym z lads?

Wszystko dzięki Cardiff City. Na swój pierwszy mecz poszedłem w 1988. Był to moim zdaniem najlepszy okres, aby rozpocząć swoją przygodę z futbolem na Wyspach. Od tego czasu, City grało chyba w każdej klasie rozgrywkowej. Teraz, po prawie 3,5 roku, wróciłem do Cardiff na mecz. Głównie dzięki temu, że wrócili do starych barw (kilka lat temu właściciel zmienił barwy Cardiff z niebieskich na czerwone, co nie spodobało się fanom. W tym roku wrócili do tradycyjnych barw – przyp. red.). Przełom lat 80. i 90. to, jak wspomniałem, najlepszy okres.  Jeśli chodzi o kwestie odzieżowe, w tym momencie stare, dobre lata 80. zaczęły się krzyżować z nową falą, jak CP czy Stone Island, co, według mnie, było przełomowym momentem w ewolucji stylu casual. Do tego bardzo popularne były jeansy Armaniego, koszule i szaliki Burberry oraz Aquascutum, kurtki Ralpha Laurena, no i oczywiście Adidas. Sam jeździłem aż do Frankfurtu kupować nowe modele.  Nawet nie wiem, ile par już mam, trzymam je u mamy w domu w Cardiff (śmiech). Jeśli mówimy o Stone Island, to wydaje mi się, że przez to, jak marka przyjęła się w Europie czy w Rosji, zaczyna również powracać na tron w UK. Był taki okres, że ludzie zaczęli się od niej odwracać przez chavs i wiele podróbek, jednak teraz Włosi mają to już za sobą.

Wspomniałeś o adidasach. Możesz wymienić swój ulubiony model?

Nie ma szans. Na każdą okazję mam inne buty i nie potrafię wskazać jednego modelu. Czasami jadę do mamy do Cardiff, oglądam buty i mówię sam do siebie „Kurwa, nie nosiłem tych skoków już z 10 lat”po czym zakładam je.

tumblr_mjowmj0PYx1r8mnuso1_1280

Mówiłeś o swojej przerwie w wypadach na mecze, a czy zdarza Ci się jeszcze poimprezować? Wiemy, że sporo ludzi nosi Wasze ubrania na wypady do klubów czy festiwale. Jak reagujesz, gdy widzisz kogoś w czymś, co jest twoim dziełem?

Teraz mam na to coraz mniej czasu, bo prowadzę firmę, a do tego mam jeszcze rodzinę. Imprezuję w bardziej kameralnym gronie ,nie tak, jak kiedyś. Jednak kilka lat wstecz często zaczepiałem takich ludzi ubranych w Weekend Offender w klubach, pytałem o opinie i wymieniałem z nimi uwagi. Teraz robię to coraz rzadziej.

Czy wiesz o tym, że w Cardiff czy Swansea możesz nie zostać wpuszczony na mecz ubrany w ciuchy WO?

Tak. Identycznie było kiedyś z patką Stone Island czy kapturem od CP. Jest to totalna głupota, która zabija kulturę i w jakimś stopniu w nas uderza, bo szufladkuje się ludzi noszących nasze ciuchy jako chuliganów, a jak mówiłem, w tym momencie nasi klienci to nie tylko chłopaki szukający rozrywki w dzień meczu. Z drugiej strony nam to schlebia, że jesteśmy już na takim poziomie rozpoznawalności, ale wolelibyśmy, żeby takie rzeczy nie miały miejsca.

tumblr_n8cmsqdgEA1qde7iyo1_r1_1280

Ostatnie pytanie. Jesteś w stanie wymienić swój ulubiony produkt?

Sam: Wydaje mi się, że będzie to pierwsza Crew Jacket. Ta, którą nosił Liam Gallagher. Bardzo dobrze się sprzedawała i dzięki niej w sumie zyskaliśmy na popularności. W naszych kurtkach bardzo lubię rzeczy z pozoru uważane za pierdółki, które jednak dodają jakiegoś efektu. Jak np. szczoteczka do zębów w jednym z modeli czy wewnętrzne naszywki z różnymi ciekawymi informacjami. Zaraz pokażę Wam, co planujemy na zimę 2015/16, tylko póki co, nikomu się nie chwalcie…

Facebooktwitterby feather

2 komentarzedo“Wszystko zaczęło się od koszulki z nadrukiem zakazu brata. Wywiad z Samem Jonesem, właścicielem Weekend Offender”

  1. Rewelacyjny wywiad. WO to jedna z moich ulubionych marek, szkoda, że odeszli od „gołąbka” bo to na prawdę fajne logo.

  2. moglibyście wyjustować tekst, lepiej by wyglądał na stronie

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie upubliczniony


*